John Keats
Do kota pani Reynolds
Kocie, majestatyczny w lat późnej jesieni:
Zdradź, ileś zadał w życiu przedśmiertnych męczarni
Gryzoniom? ileś kąsków ukradł ze spiżarni?
Nastrosz aksamit uszek i niech ci się mieni
W oczach jaskrawo-senny blask zimnej zieleni -
Pazury tylko schowaj, mrucząc jeszcze czarniej,
Mów, jak konał szczur, ryba, mysz, kurczę - niezdarni
Uciekinierzy, jakże łatwo zagryzieni!
Nie, nie liż skromnie łapek, niech oko nie zerka
W bok: cóż poświsty astmy, przycięte ogony,
Kopniaki kucht - gdy miękkość twojego futerka
Wciąż jest taka jak w dzień ów wczesny i szalony
Kiedyś pierwszy raz wskoczył, lżej niż woltyżerka,
Na mur szkłem butelkowym zabójczo zjeżony?
tłum. Stanisław Barańczak
0 komentarze:
Prześlij komentarz